Ciężko jest odpuścić

Dieta ziemniaczana dalej mnie kusi. Nie wiem czemu ciągnie mnie do takich ekstremalnych rozwiązań. Może to moje ego, a może to moja wewnętrzna "świnka", która znowu chce się nażreć.

Wczoraj znowu przejadłam się. Żeby było śmieszniej, przejadłam się batatem, który po godzinie urósł mi w żołądku i wypełnił go w całości. Stąd pomysł, żeby wrócić do diety ziemniaczanej, bo bataty są teraz tanie, a męża i tak mało co widuje, bo pracujemy na dwie różne zmiany, więc nawet by nie zauważył co jem. Zaczęłam więc fantazjować na temat mojego cudownego ziemniaczanego ozdrowienia. Może zaczęłabym ważyć ziemniaki i ustaliłabym sobie limit, żeby po godzinie od posiłku znowu nie zajść w ziemniaczaną ciążę. Dziennie jadłabym malutko, bo ziemniaki by mi się  w końcu przejadły. Albo ustaliłabym sobie dzienny limit batatów. Schudłabym w rok, a potem widziałam nagłówki gazet, czołówki newsów, kamery i mikrofony przed moją piękną, szczupłą twarzą. Tak, dieta ziemniaczana byłaby dla sławy.

Wróciłam do rzeczywistości. Przecież jeszcze godzinę temu wyczyściłam fejsbuka ze wszystkich fanpejdżów i grup dla fanatyków diety roślinnej żeby nie kusić siebie co rusz nowymi pomysłami diety. Nie chcę jednak całkowicie odpuścić sobie diety. Dieta to moja obsesja. Co dzień budzę się myśląc jaką mam teraz dietę. Ziemniaczaną? Chef AJ? Dr Fuhrmana? A może coś bardziej liberalnego?

Jeśli jednak myślisz, że gdybym odpuściła sobie dietę to bym schudła, to jesteś w błędzie. Już przez to przechodziłam. Stwierdziłam na kilka lat: a olać dietę, nie zależy mi. I co? I ważyłam 100-120 kilogramów. Moim problemem nie jest co jeść, a ile. Nie jestem uzależniona od czekolady, pączków czy orzechów. Jestem uzależniona od przejadania się...no i od nowych projektów dietowych.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ciężko jest odpuścić

Dieta ziemniaczana dalej mnie kusi. Nie wiem czemu ciągnie mnie do takich ekstremalnych rozwiązań. Może to moje ego, a może to moja wewnętrz...